piątek, 30 października 2009

Uwaga! Leci!

Nowickiej twarz to się nigdy nie zamyka! Pierniczy, pierniczy, a jak już nie ma o czym mówić to gada takie głupoty, że aż żal słychać!
Siedzimy dzisiaj na lekcji fizyki (u Montanowskiej), którą cholera jasna bierze jak się ktoś nawet pół słowem odezwie. No a Nowicka oczywiście pierniczy! Mówi Zuzie o jakimś chłopaku, którego to poznała wczoraj na imprezie, w którą wkręciła ją koleżanka, kuzynki, kolegi, koleżanki, kuzyna, brata, siostry, żony, matki, ciotki... Oczywiście sami maturzyści i studenci. Odpierniczyła się i rżnie damę. Papierosek w gębie, szpilki 15, spódnica ledwo zakrywa biodra i do tego ten makijaż. Nowicka idzie na podryw, znaczy przepraszam " korzysta z życia i szuka nowych wrażeń". Ocipiała! No i ten chłopak to taki cudowny, przyjeżdża po nią do szkoły i dzisiaj też idą razem na party. Montanowska z czerwieniała ze złości. Wzięła do ręki długopis, zamachnęła się i nie myśląc ani chwili dłużej rzuciła nim w Nowicką! Nowicka z sangwinistycznym zabarwieniem temperamentu wstała zdenerwowana i krzyknęła:
-Kto to do cholery zrobił?!
I dopiero wtedy zobaczyła, że sprawcą zamieszania była Montanowska. Do końca nie pisnęła ani słowem.
Tej Nowickiej to tylko same nieszczęścia się przytrafiają. Nie zauważyliście?
dzisiaj na Facebook-u rozwiązywałem z Zuzą jakiś głupi test jaki przedmiot mamy na maturze zdawać. I co nam wyszło? Matematyka! A Zuza od początku roku przeżywa, że jest beztalenciem matematycznym i że na pewno matury nie zda z matematyki. A tu takie przeznaczenie! Może to trzeba na politechnikę? Może to jakiś znak?

czwartek, 29 października 2009

Nowicka ma rację!

Nowicka jest dysmózkiem chemicznym. Zuza zresztą tak samo! Siedzieliśmy dzisiaj na chemii i trzaskaliśmy zadanka z jakiś tam wiązań kowalencyjnych czy jonowych. Dla dziewcząt to czarna magia. Tu dodajemy, tam zabieramy, odejmujemy, mnożymy, dzielimy, zamieniamy, cyku fiku i gotowe! Powiem szczerze, że ja także sam się we wszystkim ledwo łapię. Po jakiś miliardach zapisanych stronach, rozgoryczona Nowicka rzuciła długopisem i krzyknęła:
-Po cholerę komu te pierwiastki?! Ani nikt ich nigdy nie widział, ani do mnie nie zadzwonią, ani nie zapytają "co słychać?" Więc po co ja mam się tego wszystkiego uczyć. W życiu mi się to nie przyda. Nie jestem przecież na żadnym "biochemie"!
Karlicka (znaczy nasza nauczycielka chemii) stanęła jak wryta. Po chwili otrząsnęła się ze zdziwienia i wpadła w furię!
-Jak Pani mogła coś takiego w ogóle powiedzieć? Co to za wulgaryzmy na lekcji...
Monologu nie było końca! Nowicka siedziała tylko jak zbity pies i chyba do końca życia będzie żałować, że się odezwała.
Niestety na rozmowie się nie skończyło. Nowicka ma na następną lekcję przygotować 2 referaty na temat: "dlaczego warto się uczyć chemii" i "dlaczego nie wolno używać wulgaryzmów w szkole". Obydwa po 5 stron. Ze zdenerwowania całej klasie zadała 25 zadań, które nie należą do najłatwiejszych.
Nowickiej się oberwało, wszyscy na tym ucierpieli, ale wydaje mi się, że Nowicka wyraziła myśli nas wszystkich:) Czyż nie tak?

środa, 28 października 2009

A może jednak one są z Marsa?

Zuza przyszła dzisiaj do szkoły smutna i zmarnowana. Myśleliśmy, ze może się coś stało. Nie wypytujemy. Nagle wybucha Zuza:
-Właśnie przeczytałam, że w Afryce z głodu umiera dziecko co 40 sekund. To straszne! po co oni w ogóle TO robią jak nie mogą wyżywić wszystkich członków rodziny?!"
-Bo wiesz ja to słyszałam, że oni to nie wiedzą, że z seksu się rodzą dzieci!- odpowiada błyskotliwa Nowicka.
-Gdzie ty to wyczytałaś w Brawo Girl? To nawet psy wiedzą, że z TEGO się biorą dzieci!... Bo wiedzą, prawda?
I tu pytanie pada na mnie! Dlaczego mam myć rozjemcą w ich głupim sporze?
-A skąd ja mam wiedzieć? czy ja kiedykolwiek byłem psem?- rzucam i dopiero dociera do mnie, ze ja to powiedziałem. Przecież ja nie chciałem ich urazić!
Nie odzywały się do mnie do końca dnia!
Nadąż tu nad nimi człowieku!
Że niby kobiety są mądrzejsze i szybciej dorastają? To może one są z Marsa?

wtorek, 27 października 2009

Dobry początek

Nowicka przyszła dzisiaj do szkoły kompletnie skacowana. Po całym weekendzie imprezowania w ogóle nie wiedziała co się z nią dzieje! Cały czas tylko: "pić i pić mi się chce!" Przyszło do angielskiego oczywiście Nowicka nic nie napisała, bo myślami jeszcze była w objęciach cudownego Adama, o którym od rana słyszeliśmy milion razy. Zakochana po uszy, tylko szkoda, że on tego nie odwzajemnia. Wyłączony telefon, nie odzywa się jak obiecał. Typowe... A czego ta szesnastoletnie dziewczyna oczekiwała po 21-latku? Przygoda jednorazowa i "następny proszę". Przykre, ale prawdziwe. Za to Zuza szczęśliwa już od tygodnia. Rodzice obiecali jej nowy pokój jak poprawi matematykę. I teraz kuje jak durna, żeby tylko nie dzielić przestrzeni ani chwili dłużej z tym przygłupim braciszkiem, co to nosa od komputera nie oderwie. Przychodzisz do niej, a Braciszek nawet nie raczy rzucić okiem kto odwiedził ich skromne progi. Tylko nie pytaj z grzeczności "co robisz?". Niech Cię ręka boska strzeże. ja już się kiedyś nasłuchałem monologu o najnowszym Windowsie i czego on tam nie konfigu... coś tam coś tam z tym nie robi. A idź. To były najgorsze 25 min. z moim życiu. W życiu tyle słów na raz nikt nie użył, których znaczenia chociaż piąte przez dziesiąte bym nie znał. No chyba, że na chemii, ale tam co drugie to "prawda" i jeszcze ujdzie.
Mama pyta co w tym roku chciałbym dostać od Mikołaja, co by kupić teraz bo będzie taniej. Nagle troskliwi. W zeszłych latach dostawałem rokrocznie obrzydliwe swetry, w tym roku zmiana. Powodzi się czy co? A może do reszty zdurnieli?