Nowicka przyszła dzisiaj do szkoły kompletnie skacowana. Po całym weekendzie imprezowania w ogóle nie wiedziała co się z nią dzieje! Cały czas tylko: "pić i pić mi się chce!" Przyszło do angielskiego oczywiście Nowicka nic nie napisała, bo myślami jeszcze była w objęciach cudownego Adama, o którym od rana słyszeliśmy milion razy. Zakochana po uszy, tylko szkoda, że on tego nie odwzajemnia. Wyłączony telefon, nie odzywa się jak obiecał. Typowe... A czego ta szesnastoletnie dziewczyna oczekiwała po 21-latku? Przygoda jednorazowa i "następny proszę". Przykre, ale prawdziwe. Za to Zuza szczęśliwa już od tygodnia. Rodzice obiecali jej nowy pokój jak poprawi matematykę. I teraz kuje jak durna, żeby tylko nie dzielić przestrzeni ani chwili dłużej z tym przygłupim braciszkiem, co to nosa od komputera nie oderwie. Przychodzisz do niej, a Braciszek nawet nie raczy rzucić okiem kto odwiedził ich skromne progi. Tylko nie pytaj z grzeczności "co robisz?". Niech Cię ręka boska strzeże. ja już się kiedyś nasłuchałem monologu o najnowszym Windowsie i czego on tam nie konfigu... coś tam coś tam z tym nie robi. A idź. To były najgorsze 25 min. z moim życiu. W życiu tyle słów na raz nikt nie użył, których znaczenia chociaż piąte przez dziesiąte bym nie znał. No chyba, że na chemii, ale tam co drugie to "prawda" i jeszcze ujdzie.
Mama pyta co w tym roku chciałbym dostać od Mikołaja, co by kupić teraz bo będzie taniej. Nagle troskliwi. W zeszłych latach dostawałem rokrocznie obrzydliwe swetry, w tym roku zmiana. Powodzi się czy co? A może do reszty zdurnieli?
wtorek, 27 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Nowicka nie jest, aby przypadkiem "lekko" wzorowana na mojej skromnej osobie?!^^
OdpowiedzUsuńmaniakalna