wtorek, 24 listopada 2009

Wrocław nie koniec świata!

Telefon o 7 od Nowickiej:
-Derkacz musimy się we trójkę pod tą małą kawiarnią na rogu, wiesz tam gdzie zawsze. A! I weź jakieś pieniądze ze sobą. Wszystko ci wytłumaczę na miejscu.
No i byliśmy pod kawiarnią z Zuzą, tylko Nowickiej jak zwykle nie było! Przybiegła zmachana i przystanku, krzycząc:
-Nie uwierzycie! Autobus mi uciekł.
-No uwierzymy, bo zawsze ci ucieka- skwitowała Zuza.-No mów o co chodzi, bo spieszy mi się, trzeba polski przepisać od kogoś.
-Jedziemy do Wrocławia!- oznajmiła zupełnie spokojnie Nowicka.
-Co? Ale po co my do tego Wrocławia?- zdziwiła się Zuza.
-No jest taka świetna wystawa obrazów impresjonistycznych i świetny pokaz mody. Pojedziemy zabawimy się i wrócimy.
-Ale ja mam muzyczną i w ogóle rodzice nic nie wiedzą!
-Nowicka to nie jest dobry pomysł akurat dzisiaj. Zaplanujmy to i kiedy indziej pojedziemy co?- aż sam się zdziwiłem, że to powiedziałem!
-Nie wiem jak wy, ale ja jadę.
-W takim razie ja też jadę.
I nas wmurowało! Poukładana i ugrzeczniona Zuza zgadza się na takie "szaleństwo"? A co na to rodzice?!:P
Muzyczna nie zając, Wrocław nie koniec świata, a rodzice? Niech się przyzwyczajają, że dorastam i sama o sobie decyduje.
-To jak Derkacz jedziesz z nami?
-No jak Zuza jedzie to ja nie odpuszczę takiej okazji- odpowiedziałem i pojechaliśmy!

c.d.n.

A tak nawiasem mówiąc jak już mieć pecha to na maksa! Nie zagniecie komu kupuję prezent na mikołajki? Wylosowałem OWCĘ! I co ja jej kupię? Wszyscy oczywiście zamiast mi pomagać to po prostu drwią! Nowicka się śmieje, ze powinienem upiec jej takiego piernika jak zawsze zakochane dziewczyny w Ameryce pieką i oblać czerwonym lukrem. Tak, tak, za dużo amerykańskich seriali i filmów!
Co ja mam jej do cholery jasnej kupić?

poniedziałek, 23 listopada 2009

"D" jak Daniel, Darek, Damian, Dawid, deska, dyby, dziura, albo po prostu dupa

-Ona się w Tobie zakochała!- powiedziała z podnieceniem Nowicka.
-Ale kto?-Nowicka mnie cały czas zadziwia.
-No Owca!
-Ty chyba zdurniałaś!
Ona jest nienormalna! Owca we mnie? Mózg jej zlasowało przez te trzy chemie dzisiaj!
-No tak! Cały czas powtarza twoje słowa, wzoruje się na ciebie i to spojrzenie pełne "kurwików" w oczach! Mówię ci owca jest twoja, sam się przyjrzyj.
-Ciebie Nowicka do końca powaliło?
-Nie chcesz mi wierzyć to nie wierz, ja swoje wiem! A głupi to chyba ty jesteś!

Na ostatniej przerwie podchodzi do mnie Zuza i bierze mnie nerwowo na bok.
-Ty widziałeś co na lekcji narysowała Owca?
-Nie, a co?-zapytałem z zaciekawieniem czekając na następne chwile pełne szydzenia z Owcy.
-Serce z literką "D". Ona się w tobie kocha!
-Czy wyście wszyscy powariowali? Najpierw Nowicka teraz ty! D może oznaczać Daniel, Darek, Damian, Dawid, deska, dyby, dziura, albo po prostu dupa!
-Tak i na pewno zakochała się w desce! Czy ty tego naprawdę nie widzisz?
-Leczcie się wszyscy. Nie gadam z wami!

Powariowali! Co one się tak nagle na mnie uwzięły. Nie dość, ze owca wariatka, to Nowicka i Zuza się chyba do niej przyłączają! I te głupie podteksty i szeptanie na mój temat. że mnie tak pokarało!

czwartek, 19 listopada 2009

"Może np. ty mnie kupisz?"

Nowicka dostała wczoraj taką wiadomość na naszej klasie od jakiegoś chłopaka z naszej szkoły:

"Cześć!
Bo widzisz, właśnie chciałem się tak spytać, bo jutro będzie w naszej szkole taka akcja i my tzn. chłopcy będziemy "oferować swoje usługi" w sensie pomagać Wam jak same zechcecie. I to wszystko będzie na zasadzie takiej licytacji.
Znaczy nie zrozum mnie źle, to chodzi o noszenie plecaka, czy pomoc w lekcjach. To w ramach pomocy dla legnickiego parku.
No tak sobie pomyślałem, że może np. Ty "mnie kupisz".


Jak będziesz zainteresowana to pisz, tylko musisz się pośpieszyć, bo wiedz, że chętnych jest wielu!"

Jak to przeczytałem to myślałem, że umrę ze śmiechu. No ale czego się nie robi w imię parku? Ma chłopak gest, takie poświęcenie?!

Ale Nowicka tego tak nie pozostawiła. Wiemy wszyscy wszem i wobec, ze ona nie ma żadnych zahamować, więc odpisała mu:

"Jeżeli tylko takie usługi świadczycie to nie wiem czy jestem zainteresowana, bo ja z reguły noszę torbę, ale jeśli się nie wstydzisz to proszę bardzo. Przekażę z chęcią koleżankom, a może nawet kolegom, którzy noszą plecaki.
Pozdrawiam
Nowicka"

poniedziałek, 16 listopada 2009

Podmieniony?

Już chyba 100 lekcję historii robimy dalej to samo, bo co ją ktoś zagada, to nie wie na czym skończyła i zaczyna od początku. A, ze jej ulubionym tematem jest prehistoria, to napiernicza przez całą lekcję o australopitekach, jakichś neolitach, wszyscy już to znają na pamięć! Dzisiaj pojawiły się nowe wątki. Historyczka w transie:
-Jako ostatni przedstawiciele prehistorii są homo sapiens.
-Ale mówiła pani ostatnio, że homo sapiens sapiens, a homo sapiens bili przed nimi.
-A tak, rzeczywiście. No niektórzy są homo sapiens sapiens, a niektórzy tylko homo- oznajmiła zupełnie jak by miła co dzisiaj na śniadanie zjadła.
Nowicka wybuchnęła śmiechem.
-Widzicie koleżance to nawet kabaretu nie trzeba, wystarczy, że na historię przyjdzie.
Co prawda to prawda śmiesznie jest zawsze. Po chwili historyczka zorientowała się co powiedziała i zaczęła się tłumaczyć:
-Nie, żebym była przeciwna homoseksualistom...

Wieczorem kolejna już z rzędu rozmowa, żeby mnie puścili na warsztaty ze znajomymi. Ponoć jest super impreza. Oczywiście w granicach wielkiego rozsądku!
-Ale tato, bo wiesz tam są sami mądrzy ludzie, a przede wszystkim super zajęcia z komunikacji. To mi się na pewno przyda w życiu, żeby móc się komunikować w dorosłym życiu z ludźmi! A poza tym to tylko na sobotę i niedziele, i nie koliduje ze szkołą.
-No ws umie to jak ja była młoda to nie było takich zajęć, a przydałoby się nie raz- popiera z całych siła mama.
-A na co ci ta komunikacja, jak będziesz "zapierdalał" przy kopaniu rowów. Wtedy ani komunikacja, ani mądrzy ludzie. Lepiej się zajmij nauką.

I gadaj tu z nimi. Mi się czasami wydaje, ze mnie podmienili w tym szpitalu!

wtorek, 10 listopada 2009

Nawet choroby nie uszanują!

Takie siedzenie w domu, nawet długie to z czasem człowiekowi się nudzi! A zdawałoby się, ze wręcz odwrotnie.
Wszystko Cię boli, smarkasz, kichasz, w telewizji rano tylko "Fabryka gry", nie ma z kim pogadać, nudy!
Dzwoni do mnie wczoraj o 8:00 Nowicka.
-Ty, Derkacz, czego Cię w szkole nie ma?
-Bo tak się złożyło, że anginę mam.
-Aaaa, to zdrowiej, lekcje Ci później wyśle mailem. Pa.
-Pa Nowicka.

Dzwoni Nowicka o 10:30. Jaka troskliwa, ludzie to się chyba zmieniają!
-Ty, Derkacz, wyzdrowiałeś już?
-Nowicka w 2 godziny się nie da wyzdrowieć!
-Szkoda! Bo jak ja teraz cholera napisze sprawdzian z matematyki? Ty nie miałeś kiedy chorować?
Uprzejmie przepraszam za moją chorobę i kończę miłą rozmowę. Ludzie to się jednak nie zmieniają. Stanowczo się nie zmieniają! A już na pewno nie Nowicka!

Mama oznajmiła mi dzisiaj, że w czwartek muszę już koniecznie do szkoły, bo zaległości, bo to długo i w ogóle! A jak do czwartku nie wyzdrowieje, to... no to trudno! Szkoła oczywiście ważniejsza. Jak zawsze!

piątek, 6 listopada 2009

Gada, gada, gada, gada, gada, gada...

Zuza poszła na spotkanie na przekór Nowickiej i aż ją szczęście rozpierało. Nie chciała się przyznać do tego, że Nowicka miała rację.
-I jak tam spotkanie?- zaatakowała od rana Nowicka.
-Spotkanie? No, mogło być, nie najgorzej.
-A jak tam ten Barnaba?- Nowicka nie daje za wygraną.
-No, nawet fajny...
-A teraz przestań już pieprzyć i gadaj jak było na prawdę.
-Barnaba jest super! Miłość od pierwszego wejrzenie. Wiesz jak to jest. Mądry, dowcipny, wysportowany, ideał! I jaki to świetny muzyk, i czy wiemy, że on na saksofonie i...
-WIEMY!
-Kariera muzyczna wielka przed nim, że piękny, świetnie się uczy, udziela się w szkole, ma wiele pasji, i czy wiemy, ze on na saksofonie i...
-WIEMY!
Ochom i achom nie było końca. Zuza mówiła, mówiła i mówiła i nie przerywała nawet na chwilę.
Zuza gadała cały polski, cały angielki, matematykę, biologię, na PO nawet się nie krępowała i nie szeptała, przez polski milczała z wiadomych względów (tak jak wszyscy boi się p. Czarnowieckiej), nawet wf-u nie omieszkała nie przegadać. Na szczęście nie było religii, chociaż też by przegadała!
Na gadu gadu, na naszej klasie i na skype się musieliśmy ukrywać, bo ona też tam o tym całym Barnabie!
Czy ona nigdy nie przestanie?

czwartek, 5 listopada 2009

Bezczelność! Z tym się człowiek rodzi.

Że Nowicka jest bezczelna to wiem od pierwszej klasy podstawówki, kiedy to powiedziała naszej nauczycielce, że ona nie będzie jakiś głupich szlaczków rysowała, że ona jest za mądra i, że ona chce robić jakieś bardziej skomplikowane rzeczy robić np. pierwiastki. Ona jeszcze nie wie co to jest, ale jest starsza siostra to robi w szkole i jak ona może to Nowicka też na pewno będzie umiała.

Dzisiaj na lekcji biologi "biologica" oddawała ostatnie kartkówki. No i wszyscy dostali czwórki i piątki, a jedna Nowicka trzy z minusem.
-Jak to? Przecież miałam taką świetną ściągę!
Nowicka nie jest lubiana przez nauczycieli przez swoją niewyparzoną gębę! na biologii Nowicka się nie hamuje szczególnie.
-Proszę Pani!- zaczęła zupełnie spokojnie.
-Tak słucham Cię?- odpowiedziała z pogardą w głosie nauczycielka.
-Dlaczego wszyscy dostali takie rewelacyjne oceny, a ja nędzną trójczynę?
-To wszystko jest źle, ja nie wiem w ogóle kto cię takich rzeczy uczył.]
-Jak to źle? Przecież ja wszystko przepisałam z podręcznika!- powiedziała Nowicka za bardzo się zagalopowując.
-Dobrze, ale za mało precyzyjnie wszystko było opisane.
"Biologica" chyba nawet się nie zorientowała. Ale to jeszcze nie wszytko. Nowicka ciągnęła dalej:
-Podręcznik jest dla pani za mało precyzyjny? Następnym razem przepiszę encyklopedię.
-Nie wiem czy ci to coś pomoże, ty po prostu nie masz wiedzy i jak ty chcesz mieć dobre oceny.
-Przecież tłumaczę pani, że przepisałam słowo w słowo ze ściągi, na której była miniatura podręcznika! Zresztą tak samo jak reszta klasy.
-Niemożliwe!
-Mam to pani udowodnić? Co mam przynieść ściągę?
-Następnym razem lepiej się naucz, a nie ma pretensje do całego świata. Wszyscy winni tylko nie ona!- i tak zakończyła tą pasjonującą i interesującą wymianę zdań nasza "biologica".

I gadaj tu z babą. Chyba nigdy nie zrozumiem tej kobiety!

środa, 4 listopada 2009

Nic tylko robić kariekę!

-Jestem beznadziejna!- zaczęła od rana Zuza.- Matmy nie umiem, na pewno się nie dostanę na Akademię Muzyczną i do tego ten Barnaba się nie chce odczepić. Napisałam mu wczoraj, żeby wypierniczał, a on na to, ze dowcipna jestem. Ja to mam szczęście!
-Nie przejmuj się! Ty to przynajmniej ładna jesteś, fotogeniczna i masz duże, piękne usta, a ja? Popatrzy na mnie! Masz szanse zrobić karierę w modelingu!- próbowała pocieszyć Nowicka.
-No tak bo jak taki facet by sobie wyobraził, że tak go pochłaniasz w pocałunku tymi ustami...-wyraziłem luźną opinię.
-...albo jeszcze co innego robisz- odparła zupełnie spokojnie Nowicka.
I wtedy Zuza rzuciła ten wymowny, przeszywający wzrok. Nienawidzę tego!
-Wielkie dzięki! bardzo jesteście pomocni! To ja już lepiej Owcy zapytam, ona może mi poradzi, a przynajmniej mnie nie wyśmieje tak jak wy.
I wtedy wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, a cała klasa jak zwykle patrzyła na nas jak na bandę debili i śmiała się nie z tego co powiedzieliśmy, tylko z nas. Normalne.
A później to było już tylko gorzej. Weszły na mnie.
-A może ty Derkacz do modelingu co? Nadawałbyś się! Tak potrzebują takich jak ty!
I kolejne godziny szkolne mijały na naigrywaniu się z mojej skromnej osoby, a przede wszystkim moich defektów urody. A niech coś mają z życia dziewczyny.

wtorek, 3 listopada 2009

Umówić się, czy się nie umówić?

Do Zuzy na Naszej Klasie napisał jakiś tam Barnaba. Mówi, że zna go z muzycznej ale to tylko tak z widzenia, na zasadzie "cześć- cześć". Powiedział jej kilka komplementów, wymielili kilka cennych muzycznych doświadczeń i nagle Barnaba wpada na genialny pomysł:
-Spotkajmy się! Pójdziemy do kina, później na pizzę. I co o tym sądzisz?
Zuza milczy. Boi się.
-Przecież ja tego kolesia w ogóle nie znam! A jak to jakiś zboczeniec i mnie zgwałci, albo co?
-No co ty? Umów się z z nim! Co Ci zależy? Chwytaj dzień- odpowiada zdenerwowana Nowicka.
-Never, ever Nowicka! Chyba zwariowałaś! Nie ma mowy! Temat skończony! To jest jakiś kompletny palant, bo który facet umawia się z dziewczyną znaną tylko z korytarza i z kilku wiadomości na naszej klasie?!
-To kiedy to spotkanie?-zapytałem zupełnie retorycznie.
-Jakie spotkanie? Nie ma żadnego spotkania!
-Ale kiedy miało być?- znów pytam zupełnie retorycznie.
-Kino miało być, powtarzam miało być! W czwartek wieczorem.
-No, w sumie nie chcesz to nie idź!
-Dzięki Nowicka, chociaż ty mnie rozumiesz.
-No ty nie pójdziesz, ale my z Derkaczem pójdziemy.
-CO?!- wykrzyknęliśmy niemal, że jednocześnie.
-No tak, co się tak dziwicie? Pójdziemy, obadamy teren i powiemy ci co i jak dobra?
-Dobra? Nie dobra! Nie chcę waszej pomocy. Pójdę sama i sama obadam sytuację ok?
-jak chcesz- odrzekła Nowicka z uśmiechem na twarzy.
I prowokacja Nowickiej się udała:)

poniedziałek, 2 listopada 2009

Niewidzialny?!

Mamy jeszcze jakieś 2 lata 5 miesięcy 29 dni do końca liceum, a Nowicka i Zuza już planują w co się ubiorą na studniówkę, na jakie studnia na pewno się dostaną, a na jakie nie no i przede wszystkim co będą zdawać na maturze. Durne! Ja to nie wiem czy pierwszą klasę zdam, a dziewczyny takie plany. Po "miłej" i jakże "interesującej" pogawędce nagle Nowicka rzuciła:
-Ty, ciekawe jak się ubierze na studniówkę Owca?
-Na pewno ubierze jakiś taki wełniany kubraczek i będzie beczeć.
-A może przyjdzie przebrana za pastereczkę i będzie ciągnęła owcę na smyczy. To do niej podobne!
-Pewnie nie przyjdzie na studniówkę!
-No pewnie, ale ta pastereczka to nie byłaby taka zła nie?
Nowicka mnie przeraża!

Dzisiaj wróciłem do domu i nawet nikt nie zwrócił na to uwagi. Mama siedziała nad jakimiś dokumentami, bo pracuje nad nowym projektem, a ojciec?
Ojciec jak to ojciec siedział przed telewizorem i oglądał mecz. A ja mam taką świetną nowinę. No więc musiałem sobie sam ze sobą pogadać:
-Witaj synku.
-O, cześć, miło, ze zauważaliście, że jestem. Mam dla Was świetną nowinę!
-No jaką?
-Zostałem wybrany do reprezentowania szkoły na konkursie.
-No to super. Jesteśmy z tatą z Ciebie dumni!
Przy końcu mojego monologu matka podniosła głowę znad papierów i zapytała:
-Coś mówiłeś do mnie?
Wstała i wyszła z pokoju. Zatkało mnie! Dzięki! Miło mieć ogromnie wsparcie w rodzicach! Kocham to!