piątek, 6 listopada 2009

Gada, gada, gada, gada, gada, gada...

Zuza poszła na spotkanie na przekór Nowickiej i aż ją szczęście rozpierało. Nie chciała się przyznać do tego, że Nowicka miała rację.
-I jak tam spotkanie?- zaatakowała od rana Nowicka.
-Spotkanie? No, mogło być, nie najgorzej.
-A jak tam ten Barnaba?- Nowicka nie daje za wygraną.
-No, nawet fajny...
-A teraz przestań już pieprzyć i gadaj jak było na prawdę.
-Barnaba jest super! Miłość od pierwszego wejrzenie. Wiesz jak to jest. Mądry, dowcipny, wysportowany, ideał! I jaki to świetny muzyk, i czy wiemy, że on na saksofonie i...
-WIEMY!
-Kariera muzyczna wielka przed nim, że piękny, świetnie się uczy, udziela się w szkole, ma wiele pasji, i czy wiemy, ze on na saksofonie i...
-WIEMY!
Ochom i achom nie było końca. Zuza mówiła, mówiła i mówiła i nie przerywała nawet na chwilę.
Zuza gadała cały polski, cały angielki, matematykę, biologię, na PO nawet się nie krępowała i nie szeptała, przez polski milczała z wiadomych względów (tak jak wszyscy boi się p. Czarnowieckiej), nawet wf-u nie omieszkała nie przegadać. Na szczęście nie było religii, chociaż też by przegadała!
Na gadu gadu, na naszej klasie i na skype się musieliśmy ukrywać, bo ona też tam o tym całym Barnabie!
Czy ona nigdy nie przestanie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz