-Jestem beznadziejna!- zaczęła od rana Zuza.- Matmy nie umiem, na pewno się nie dostanę na Akademię Muzyczną i do tego ten Barnaba się nie chce odczepić. Napisałam mu wczoraj, żeby wypierniczał, a on na to, ze dowcipna jestem. Ja to mam szczęście!
-Nie przejmuj się! Ty to przynajmniej ładna jesteś, fotogeniczna i masz duże, piękne usta, a ja? Popatrzy na mnie! Masz szanse zrobić karierę w modelingu!- próbowała pocieszyć Nowicka.
-No tak bo jak taki facet by sobie wyobraził, że tak go pochłaniasz w pocałunku tymi ustami...-wyraziłem luźną opinię.
-...albo jeszcze co innego robisz- odparła zupełnie spokojnie Nowicka.
I wtedy Zuza rzuciła ten wymowny, przeszywający wzrok. Nienawidzę tego!
-Wielkie dzięki! bardzo jesteście pomocni! To ja już lepiej Owcy zapytam, ona może mi poradzi, a przynajmniej mnie nie wyśmieje tak jak wy.
I wtedy wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, a cała klasa jak zwykle patrzyła na nas jak na bandę debili i śmiała się nie z tego co powiedzieliśmy, tylko z nas. Normalne.
A później to było już tylko gorzej. Weszły na mnie.
-A może ty Derkacz do modelingu co? Nadawałbyś się! Tak potrzebują takich jak ty!
I kolejne godziny szkolne mijały na naigrywaniu się z mojej skromnej osoby, a przede wszystkim moich defektów urody. A niech coś mają z życia dziewczyny.
środa, 4 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz