Mamy jeszcze jakieś 2 lata 5 miesięcy 29 dni do końca liceum, a Nowicka i Zuza już planują w co się ubiorą na studniówkę, na jakie studnia na pewno się dostaną, a na jakie nie no i przede wszystkim co będą zdawać na maturze. Durne! Ja to nie wiem czy pierwszą klasę zdam, a dziewczyny takie plany. Po "miłej" i jakże "interesującej" pogawędce nagle Nowicka rzuciła:
-Ty, ciekawe jak się ubierze na studniówkę Owca?
-Na pewno ubierze jakiś taki wełniany kubraczek i będzie beczeć.
-A może przyjdzie przebrana za pastereczkę i będzie ciągnęła owcę na smyczy. To do niej podobne!
-Pewnie nie przyjdzie na studniówkę!
-No pewnie, ale ta pastereczka to nie byłaby taka zła nie?
Nowicka mnie przeraża!
Dzisiaj wróciłem do domu i nawet nikt nie zwrócił na to uwagi. Mama siedziała nad jakimiś dokumentami, bo pracuje nad nowym projektem, a ojciec?
Ojciec jak to ojciec siedział przed telewizorem i oglądał mecz. A ja mam taką świetną nowinę. No więc musiałem sobie sam ze sobą pogadać:
-Witaj synku.
-O, cześć, miło, ze zauważaliście, że jestem. Mam dla Was świetną nowinę!
-No jaką?
-Zostałem wybrany do reprezentowania szkoły na konkursie.
-No to super. Jesteśmy z tatą z Ciebie dumni!
Przy końcu mojego monologu matka podniosła głowę znad papierów i zapytała:
-Coś mówiłeś do mnie?
Wstała i wyszła z pokoju. Zatkało mnie! Dzięki! Miło mieć ogromnie wsparcie w rodzicach! Kocham to!
poniedziałek, 2 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz