Dzisiaj miał być sprawdzian z biologii o którym nasza trójka oczywiście nie wiedziała! Zuza wpadła w panikę!
-Musimy coś zrobić! Jak dostanę kolejną jedynkę rodzice mnie z domu wyrzucą, obetną kieszonkowe, zabronią komputera, a co najgorsze, nie będę mogła chodzić do szkoły muzycznej.
-Spoko Zuza, nie panikuj! Wszystko załatwię! daj mi tylko chwilkę- uspokajała Nowicka.
I faktycznie Nowicka załatwiła. Trwało to w prawdzie dwie przerwy, ale nie dość, ze mieliśmy ściągi do skserowania, to jeszcze załatwiła pytania ze sprawdzianu dla obu grup i chłopaka, który nam to wszystko rozwiązał.
-Nowicka jesteś wielka. jak to załatwiłaś?- Zuza nie mogła się nadziwić i rzuciła się na szyję Nowickiej.
-Proszę cię, nie pytaj! Kosztowało mnie to randkę, obiecałam, że będę pozowała do sesji jednej dziewczynie i obiecać chłopakowi z 2c, że napiszę mu recenzję.
Cóż za poświęcenie dla biologii. Normalnie nie poznaję Nowickiej!
Przychodząc na lekcję nie miałem żadnej obawy, bo przecież miałem ze sobą "pomoce naukowe" i całą zdobytą przez ostatnie trzy przerwy wiedzę.
Niestety nie można liczyć w zupełności humorom nauczycieli i szczęśliwemu trafowi. Nauczycielka zamiast sprawdzianu wzięła do odpowiedzi cztery osoby: mnie, Nowicką i Zuzę i Owcę. Pech chciał, że nas! Oczywiście pewni siebie podeszliśmy do tablicy i czekaliśmy na pytania, które mięliśmy wykute niemalże na pamięć. Pytała nas zupełnie o coś innego. Jak ktoś z nas nie znał odpowiedzi, pytanie przechodziła na następną osobę. I tak wszystkie trafiały na Owcę, która oczywiście jak zwykle była obkuta. Klasa usiłowała nam podpowiadać, ale kobieta krzyczała tylko:
-Nie rozmawiać! Nie śmiać się!
Ktoś dodał:
-Nie oddychać!
I wtedy wybuchła! Zaczęła na nasz wrzeszczeć, ze się nie uczymy, że nic nie umiemy i jak my chcemy maturę zdać (matura z biologi w klasie humanistycznej?). cała złość przypadkowo skumulowała się na biednej Zuzie. Ta jako wrażliwa osoba potraktowała to dość osobiście i się rozpłakała.
Widząc to biologica jeszcze bardziej się rozkrzyczała na płaczącą koleżankę:
-I czego ty głupia krzyczysz? Czy ja ci krzywdę robię? Lepiej byś się biologii zaczęła uczyć, a nie ryczysz tylko! Pracuję już ponad dwadzieścia lat w tym zawodzie i jeszcze takiej klasy nigdy nie spotkałam! Ja przez was oszaleję! Powinnam leczyć się już w szpitalu psychiatrycznym, to znaczy wy powinniście! Widzicie do czego doprowadziliście?- i tu monolog został przerwany przez głęboki, rzewny płacz.- Nie dam się wykończyć, o nie!- i wybiegła z sali taka cała zapłakana.
Mam nadzieję, że na prawdę nie wyląduje z tym psychiatryku, bo w gruncie rzeczy nie była taka zła!
Kacper mnie wczoraj przychodzi do mnie do pokoju i czegoś szuka!
-Czego ty małolat szukasz?- pytam grzecznie.
-Nie masz tu może gdzieś gazetki z Biedronki?
-A po co ci gazetka z Biedronki?- pytam jeszcze grzecznie.
-No bo nie wiem czy tam mają zabawki z Benem10. Nie wiesz może?
-Nie wiem, ale jak chcesz kupić to na pewno w innych sklepach można je dostać.
-Ale na reklamie widziałem ostatnio, ze święty Mikołaj robi zakupy w Biedronce i chcę zobaczyć czy coś z tej listy, którą mu wystałem dostanę.
Za czasów mojego dzieciństwa wierzono, że zabawki są robione przez elfy w warsztacie świętego Mikołaja i stamtąd są rozwożone na cały świat, ale może jestem jakiś starodawny?!
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Znów podoba mi się ta Nowicka ;d Cóż za rezolutne dziewcze;d
OdpowiedzUsuńmaniakalna