piątek, 11 grudnia 2009

Panie władzo pouczenie wystarczy w zupełności!

Zuza wpadła do szkoły cholernie zdenerwowana i zmachana.
-Co się stało?- podpytujemy z Nowicką, ale Zuza niechętnie nam opowiada.
-Nie... nie ważne!
-No opowiadaj Zuza, bo pęknę z ciekawości!- ponaglała Nowicka.
-Biegłam rano do szkoły z wiolonczelą na plecach, już godzina 7:50, a ja jeszcze jej nie odniosłam do mamy pracy. Myślę sobie, "Jak pójdę raz z nią do szkoły nic się nie stanie! Zostawię w szatni." I biegnę ja przez rynek, pierwsza matma, a jak się spóźnię to mnie zapyta! Przebiegam przez pasy, a tu zza rogu jakby z pod ziemi wynurza się strażnik miejski! Szlag by go jasny... Nie miał gdzie akurat patrolować. Podchodzi do mnie, a ja udaję, że w ogóle nie wiem o co chodzi. Otwiera notesik i mówi: "A pani to gdzie się tak śpieszy?" Tłumaczę grzecznie, że do szkoły się zaraz spóźnię, a pierwsza matematyka, i że to pierwszy i ostatni raz, i że bardzo przepraszam. Zaczął się wywiad. jak się nazywam, gdzie do szkoły, a i że muzyk na wiolonczeli gram. Spostrzegawczy kurcze! Na wszystkie pytania grzecznie odpowiadam. Jak przyszło do wieku, że mam 16 lat, zatrzymał się i jak gdyby nigdy nic zapytał: "A to pani nie pracuje i nie zarabia". Mówię, że nie, a rodzice to nie za bardzo na mandat. A on pyta, więc co ja proponuję? No pouczenie panie władzo i chwalę policję, straż, służby porządkowe. On tak słucha, słucha, zamknął notesik i kazał zmykać, tylko tym razem powoli.

Zuza oczywiście po tak długiej rozmowie z "władzą" spóźniła się na matematykę i oczywiście została zapytana i oczywiście dostała jedynkę. A ja stając w obronie Zuzy także zostałem wzięty do odpowiedzi. Niepotrzebnie się odzywałem! Wydaje mi się, że chyba może lepiej by było zapłacić te 50 złotych, ale przynajmniej być bezpiecznym na lekcji?

Kacper, mój pięcioletni młodszy brat czasami wydaje mi się, że jest zacofany w rozwoju. Z opowiadań słyszę, ze ja byłem nad wyraz sprytny i inteligentny, ale to co on czasem wygaduje, to przechodzi ludzkie pojęcie! Może to i śmieszne, ale mieszkaj tu z takimi, jak oni wszyscy tak mają w tej rodzinie, oprócz mnie oczywiście!
Po długiej kąpieli wczoraj wchodzi do mnie do pokoju smutny.
Pytam co się stało? A on na to:
-Rafał, ty mi już nie pozwalaj się więcej kąpać, dobra?
-Ale dlaczego? Trzeba się kąpać, bo będziesz śmierdział!- tłumaczę młodemu.
-Nie pozwalaj mi, wiem co mówię. Bo ja się przez tą kąpiel robię stary!- odpowiada mój błyskotliwy brat.
-Co? W życiu większej głupoty nie słyszałem! Jak to stary?
-No tak, mam dowody!- jaki wyszczekany, ma dowody!- popatrz jakie mam ręce pomarszczone! Już nie chcę myśleć co będzie jak ja będę się tak przez rok kąpać! Zestarzeję się jak dziadek!
No i tłumaczę mu jak krowie na rowie, że to się tak zawsze od wody robi. on zrobił wielkie oczy i mówi:
-Nieprawda, ja swoje wiem. Ty tak mówisz, żebym ja się szybko stary zrobił. Nie rozmawiam z tobą!
wyszedł i trzasnął drzwiami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz