Technologia Informacyjna jak co tydzień była dzisiaj na pierwszej lekcji. Klasa była otwarta, a nauczycielka siedziała w swoim magazynku i wydawała dziwne pojękiwania. Usiedliśmy przy komputerach i w klasie powstał duży szum. Każdy miał oczywiście sąsiadowi coś pasjonującego i niezwykle ważnego do przekazania.
nagle drzwi do magazynku otworzyły się z hukiem, a niewyraźnie wyglądająca informatyczka trzymając się kurczowo klamki zdołała wydobyć z siebie tylko:
-Uru... uru, uru...
W klasie zapadła cisza. Wszyscy poparzyli po sobie i nagle jak jeden mąż wybuchnęliśmy śmiechem chowając się pod biurkami, żeby nic nie zobaczyła. Nauczycielka kontynuowała:
-Uru..., Uru, uru...
Nadal nie słowa się nie kleciły w sensowną całość, ale kobieta nie dawała za wygraną:
-Uru..., uru, uru... chomić komputery i zrobić wszystkie zadania, które znajdziecie na pulpicie.- tyle zdołała wykrztusić i schowała się z powrotem. Z magazynku nie wyszła do końca lekcji. Wszyscy sikali ze śmiechu, a Nowicka tarzała się prawie po ziemi.
Nie wnikam co się stało pani profesor. Pozostaje mi się tylko domyślać. Stawiam na przewlekłą i bardzo groźną hipopotamią grypę!
Znalazłem dzisiaj w plecaku maleńki liścik o następującej treści:
"Rafał na klasowe mikołajki możesz mi kupić takie kolczyki w kształcie gwiazd, które widziałam w tym sklepie w centrum "Poranki i Wieczory". Za resztę coś wykombinujesz. K."
Po piśmie poznałem, ze to Owca, bo nikt z klasie nie pisze jak pierwszoklasistka poza nią. Prosiłem ją o podanie co chce dostać na mikołajki klasowe milion lat temu i dopiero teraz raczyła się pofatygować. I mam wydać całe 20 złotych na jakieś tandetne kolczyki- gwiazdy? No cóż nie dla każdego los jest łaskawy!
środa, 16 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz