piątek, 25 grudnia 2009

Jest taki dzień, bardzo ciepły choć grudniowy!

Wigilia klasowa była dość, dość...
Stół uginał się od wielu potraw. Dziewięć rodzajów ciast, barszcz, uszka zrobione przez Owcę, barszcz Zuzy, sałatki, orzechy, daktyle... Była nawet kutia! Poszaleli! Przyszli się nażreć, czy co?
Nasza dbająca o czas wychowawczyni przeznaczyła na mowę dziękczynno-życzeniową dokładnie 5 minut. Och- ów i ach- ów nie było końca. Za wigilię, za oceny, za frekwencję, za zachowanie itp., itd.
Życzenia dość dziwne! Ludziom wydaje się, że jeżeli poszedłeś na kilka prób szkolnego chóru, czy kilka razy powiedziałeś coś śmiesznego to nie pozostaje im nic innego jak z okazji świąt życzyć ci świetnego śpiewania w chórze i żebyś był tak samo zabawny jak dotychczas! Wydaje mi się, że jeszcze za mało się znamy. Chociaż z drugiej strony Nowicka życzyła mi dużo seksu i fajnej laski.
Kiedy przyszła kolej na prezenty Owca poderwała się z miejsca, włożyła czapkę Mikołaja na głowę i zaczęła skakać w kółko, krzycząc: "teraz ja, teraz ja! Prezenty!".
I dziwadło zaczęło rozdawać prezenty. Niestety nikt nie otrzymał swojego bez zaśpiewania kolędy lub powiedzenia jakiegoś ładnego wierszyka. Czułem się jak w przedszkolu!
Owca bardzo się ucieszyła z gwiazdkowych kolczyków jakby zupełnie nie wiedziała co dostanie na mikołajki.
Ja z prezentu także się ucieszyłem. Już po rozpakowaniu wiedziałem, że robiła mi go Nowicka. Dostałem książkę "Jedenaście minut", pełną seksu, prostytucji, wyuzdania i perwersji. I do tego ten liścik: "Niech życie Marii będzie natchnieniem dla Twojego:P Święty Mikołaj:)"

Domowa Wigilia upłynęła pod znakiem hałasu, harmidru, krzyków i przechwałek typu: "A moja Jola to już po pół roku w Szkole Muzycznej gry na skrzypcach dostała najtrudniejsze utwory". Trudno o coś innego jak na powierzchni 64 metrów kwadratowych zbierze się 20 niekoniecznie lubiących się osób. Jednak moja mama dochodzi do wniosków, że święta bez całej rodziny, to nie święta! Przy opłatku życzono mi standardowo powodzenia w szkole, zdanej matury (skończcie wy wszyscy do cholery z tą maturą!) i miłości. Kuzyni przed całą Wigilię spędzili przed moim komputerem. Natomiast kuzynki spędziły na przechwalaniu się która jest lepsza z piosenkami i gadżetami Hanny Montany w tle.
Czy w Waszych domach też podczas Wigilia to pretekst do wypicia hektolitrów alkoholu? Bo u mnie to już chyba tradycja! A z innych tradycji to przede wszystkim Kevin sam w domu i w Nowym Jorku. Toż to podstawa!

A, bo dzisiaj Boże Narodzenie. Więc wszystkiego najlepszego! Koleżanka powiedziała zauważyła słusznie, że zazwyczaj życzy się ludziom tego co cię samemu chce usłyszeć, więc życzę Wam owocnych dni spędzonych w szkole, sukcesów miłosnych, cierpliwości do kobiet (szczególnie do Zuzy i Nowickiej) i dużo przyjaźni:)

3 komentarze:

  1. dziękuję, nawzajem i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zdecydowanie nie warto czekać, ale jednak mam nadzieję, że się kiedyś pojawi ;) trzeba przedłużać gatunek ^^
    ależ nie ma za co :]

    OdpowiedzUsuń
  3. to jak w końcu? wigilia na lodowisku czy w klasie? :>
    Wesołej resztki Świąt -
    Pani Kasia

    OdpowiedzUsuń