niedziela, 17 stycznia 2010

Humaniści za dychę!

Postanowiłem, że chyba nigdy w życiu nie zostanę polonistą!
Jest piątek, 8:00. Lekcja języka polskiego. Wszyscy odliczają minuty do końca tego najkoszmarniejszego pełnego zgrozy sprawdzianów, kartkówek i odpowiedzi tygodnia. Nauczycielka od początku lekcji wystawiała oceny, więc my "grzecznie" zajmowaliśmy się samymi sobą. Nagle Owca podniosła rękę w celu zapytania o coś na pewno głupiego i niedorzecznego.
-Czy ja mogę zgłosić się do odpowiedzi z inwokacji?- czy ona nie może trzymać języka za zębami? Jak zaraz do niej wstanę to...
-A to ja was z tego nie pytałam?
-No nie, dlatego się zgłaszam na ochotnika- rzekła Owca nadęta dumą zadzierając swój orli nos do góry.
-No to w takim razie zanim wystawię wam stopnie popytamy się z inwokacji do "Pana Tadeusza". Jacyś chętni?- Ręka Owcy znowu wystrzeliła wysoko w górę, a sama zrobiła błagalną minę.- Ktoś jeszcze? Może...- i tu ta chwila niepewności i próśb do Boga "tylko niech nie bierze mnie!"-...może panna Nowicka.
-Niestety nie miałam możliwości nauczenia się bo...- Nowicka próbowała nieudolnie się wytłumaczyć.
-Nie interesuje mnie dlaczego się pani nie nauczyła.- powiedziała bardzo spokojnie polonistka nie dając się zdenerwować.- Proszę usiąść. W takim razie zapraszam... pana Derkacza.
Blade poty mnie oblały. Na śmierć zapomniałem o tej inwokacji. No jak Nowickiej się udało to może ja też się jakoś wytłumaczę? Spróbuję to załatwić dyplomatycznie.
-No ja także muszę z wielkim smutkiem stwierdzić, ze nie umiem.
Kobieta wstała, zdjęła okulary i zrobiła groźną minę.
-Klaso pierwsza b na czele z panem Derkaczem i panną Nowicką! Czy państwo sobie wyobrażają, że bezkarnie się nie będą uczyć na mój przedmiot, a ja będę to pobłażała? To wy znacie takie słowa jak pipa, dupa, cycki, a inwokacji do "Pana Tadeusza nie znacie? To jest polska młodzież? Humaniści za dychę! Co to to nie moi państwo!
-Ale pani profesor...- Nowicka próbowała uratować sytuację, ale nie koniecznie jej wychodziło.
-czy ty moja panno masz czelność jeszcze ze mną rozmawiać? Ja nie mam najmniejszego zamiaru, bo nie jest panna w takim razie na moim poziomie intelektualnym! Zejdźcie mi oboje z oczu, najlepiej opuście klasę.
-Ale...
-Wyjdź!
Nie trzeba było nam długo powtarzać. Opuściliśmy salę i zamknęliśmy za sobą drzwi.

Nawiasem mówiąc to nie wiedziałem, że w toalecie męskiej podczas lekcji jest tyle osób. Jedni siedzą na umywalkach i o czymś dyskutują, drudzy grają na podłodze w karty, a jeszcze inni w kącie palą papierosy. Otworzyłem pierwszą z brzegu wolną kabinę, a w środku ku mojemu zdziwieniu siedziało na toalecie dwóch chłopaków chyba z trzeciej klasy i namiętnie się całowali. Jeden z nich spostrzegł mnie i jak gdyby nigdy nic powiedział:
-Jak chcesz to się możesz przyłączyć!- stanąłem jak wryty i nie wiedziałem co powiedzieć.
-Nie dzięki, może innym razem.- odparłem zupełnie zaskoczony.
-Nie ma sprawy. Jak będziesz chciał to wal jak w dym.
-Spoko.- I zamknąłem drzwi nie chcą przeszkadzać już kolegom więcej.
Wiedziałem, że moja szkoła jest nad wyraz tolerancyjną i, że chodzą tu różne indywidua, ale nigdy do tej pory aż tak tego nie doświadczyłem.

niedziela, 3 stycznia 2010

Zupełnie niespodziewana impreza sylwestrowa

Plany na Sylwestra? Zapowiadał się rewelacyjnie! Dostałem zaproszenie by spędzić do ze swoimi znajomymi Markiem i jego dziewczyną, na miłym maratoniku filmowym przy lampce sampana, a tuż po obejrzeniu fajerwerków o 24:01 zmyć się grzecznie do domku i pójść spać jak przykładny licealista. Zuza poszła w towarzystwie Barnaby na imprezę z ludźmi z muzycznej, no a Nowicka? Przyjęła oczywiście zaproszenie Tomka na techno party do "Eight" i kupiwszy nowe białe kozaczki, bielutką jak śnieg mini-sukienkę z wielkim dekoltem i wystrzałową konstrukcją przypominającą trochę Wieżę Eiffla na głowie oddała się sylwestrowej nocy. Moi rodzice razem z Marka rodzicami bawili się na wsi na jakimś hucznie zwanym "balu pokoleń", na który nas namawiali. Chociaż w uczestnictwo moich rodzicieli wątpiłem, bo mama wylewała od godziny 7:00 łzy, że wszystkie kreacje, które kupiła na ten wieczór nie są dość atrakcyjne i modne. Cóż miał począć mój biedny ojciec, któremu współczuje, ze wybrał los u boku mej rodzicielki. Wsiadł w samochód i objechali wszystkie butiki, galerie, targi, sklepy, sklepiki, by znaleźć tą najbardziej odpowiednią! Przyjechali około godziny 14 obładowany torbami, głody, zmarznięci i zdziwieni, że nie ugotowaliśmy z Kacprem obiadu. Mama nadal rozpaczała, bo uznała, że i tak nic z tego nie się nadaje. Wzięła stertę ubrań i poleciała do znajomej krawcowej by je przerobić. Z obiadem na szczęście na ratunek przybyła babcia, która zabrała Kacpra na noc do siebie. Rodzicielka wpadła tylko zjadła w locie trzy pierogi, wcisnęła się w kreację i pobiegła nałożyć jakiś tam make-up, bo zostało dokładnie 11 min. do przyjazdu rodziców Marka. Przed wyjściem pokłócili się jeszcze jakieś 25 razy, mama 19 razy powiedziała, ze nie jedzie i wreszcie wyszli!
Wszystko szło po mojej myśli. Kilka filmów, które oglądałem praktycznie tylko w towarzystwie koleżanki brata siostry znajomej dziewczyny Marka, która przyszła by ją ze mną zeswatano, co się w rezultacie nie udało, a mój kolega z kobietą swego życia w pokoju obok konsumowali swą miłość. O północy wyszliśmy przed budynek i z lampką szampana, oglądając sztuczne ognie witaliśmy Nowy Rok, życząc mi, wszyscy jak jeden mąż (nie wiedzieć czemu, jakby cholera mi była potrzebna) "fajnej dziewczyny". Zbierałem się już do domu, kiedy zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pokazał mi się numer Zuzy. Słychać było jeden wrzask:
-Halo, Derkacz? Jesteś tam?
-Tak jestem!- również krzyknąłem coby koleżanka mnie usłyszała.
-Przestań mi się cholera wydzierać do ucha, bo rozmawiam przez telefon pacanie! Nie to nie do ciebie. Gdzie jesteś?
-U kolegi koło mnie. A co chcesz mi osobiście złożyć życzenia?
-Nie piernicz głupot tylko podaj adres i wychodź przed dom, zaraz będę tam taksówką!
-Coś się stało?- spytałem zaniepokojony.
-Nie, to znaczy tak, to znaczy nie wiem! Opowiem ci jak się spotkamy!
Stałem przed blokiem przebierając nogami z zimna i głowiąc się co się stało. Może Zuza pokłóciła się z Barnabą? Tylko dlaczego jedzie do mnie, przecież w takiej sytuacji to Nowicka pomoże, a nie ja! W końcu przyjechała.
-Dzwoniła przed chwilą Nowicka i... Pod klub "Eight" proszę!- dała znać taksówkarzowi, który natychmiast ruszył- i wypłakała mi tylko do słuchawki, czy mogę po nią przyjechać, bo ona nie wie co ma ze sobą zrobić, ani gdzie pójść. Po glosie poznałam, że jest trochę zalana. ja od razu mówiłem, żeby tam nie szła! Na pewno ten Tomek ją zgwałcił i teraz... Matko Boska, będę ciotką! No i kto będzie tego bachora bawił? Oczywiście, ze ja!
-Zuza nie nakręcaj się! A do "Eight" sama ją namawiałaś!
-Ja?! Bluźnisz!
Jechaliśmy już w ciszy do końca. Po wyjściu z taksówki zobaczyłem zapłakaną Nowicką siedzącą na ławeczce pod klubem z tymi wszystkimi bajerami na sobie. Zuza od razu podbiegła i zaczęła pytać co się stało.
-Ten Tomek to cholerny dupek! Dzięki, że przyjechaliście! Przepraszam, zepsułam wam Sylwestra!
-Nie, przestań Nowicka. Ja i tak nie robiłem nic ciekawego. Mów lepiej co się stało. mam gdzieś dzwonić, czy go znaleźć i pobić?- poczułem się do męskiego obowiązku, choć wiedziałem, że nie wygram z 20-letnim bydlakiem.
-dzięki, ale się obędzie. Bo to było tak- opowiadała Nowicka mocno szlochając.- na początku świetnie się bawiliśmy. Jeden, drugi, trzeci drink, taniec, przytulanie...
-Co zgwałcił cie? Od początku tak czułam, wiedziałam! A to palant...- Zuza się bardzo przejęła.
-Daj mi skończyć! Spotkaliśmy moje koleżanki i kolegów Tomka. Usiedliśmy przy jednym stoliku, no i od razu jakoś tak, ze połączyliśmy się w takie parki.jedni tańczyli, drudzy rozmawiali, a trzeci od razu przeszli do rzeczy. Poszłam z taką Karoliną na papierosa na zewnątrz i zobaczyłam jak on się tam obściskuje z taką jedną. Podeszłam, wymierzyłam mu policzek, rzuciłam wiązankę niecenzuralnych słów i wybiegłam do toalety. On poszedł za mną. Tłumaczył, ze ona nic nie znaczy, zaczął przytulać i całować. Pomyślałam, że może rzeczywiście to nic nie znaczyło i, że mu wybaczę. Powiedziałam, że się nie gniewam, a on zaczął mnie całować po całym ciele, włożył mi rękę pod bluzkę i zaczął ją rozpinać. Odepchnęłam go i zapytałam co robi. On na to, że oboje tego chcemy i żebym nie udawała. Więc uciekłam z tamtąd i zadzwoniłam do Zuzy!
Zuzę najwidoczniej zamurowało, bo po chwili zdołała tylko wykrztusić:
-A mówiłam ci nie pal! Jakbyś nie wyszła na papierosa nic by się nie stało!
-Przestań ją dołować! Jedziemy do mnie. Dom pusty, rodzice wracają po południu. mam jakieś wino, coś zjemy i pogadamy. Co wy na to?
Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy do mnie. Noc zupełnie nieplanowana spędzona bardzo mile. Zjedliśmy mrożoną pizzę, obejrzeliśmy horror, który okazał się komedią, a około 5 rano weszliśmy na chat "Sex po 50-tce" i nickiem "pochwa_zycia" podniecaliśmy napalonych, starych zboczuchów.
-Ty a jak tam twoja impreza Zuza?- pytała ciekawska Nowicka.
-W sumie? Za ciekawie nie było. W jednym końcu sali upijali się w trupa, a w drugim końcu, tym naszym, było raczej spokojnie i drętwo. Raczej nikt nie tańczył. Barnaba z kolegami i koleżankami wymieniali spostrzeżenia na temat akordów, Bacha, flażoletów i gam, a ja się trochę czułam jak piąte koło u wozu. Wściekł się, że zostawiam go tam samego dla Nowickiej, ale w spokoju bez duszy na ramieniu mógł się oddawać interesującym i ciekawym rozmową- wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.
Jakie musiało być zdziwienie mojej mamy, kiedy weszła do pokoju o 13 i zobaczyła mnie śpiącego w otoczeniu dwóch koleżanek.
Zupełnie niespodziewana impreza wyszła świetnie. Uznaliśmy, ze przyszłego Sylwestra spędzimy bez żadnych Barnab, Tomków, muzyków, klubów i swatek, tylko we trójkę.