sobota, 8 maja 2010

Podsumowanie półwiecza

Tato został zwolniony z pracy dokładnie dzień przed jego 50-tymi urodzinami! Imprezę urodzinową postanowił przygotować samodzielnie.
Rozgoryczony ojciec uniósł się męską dumą i postanowił znaleźć jakieś twórcze i dochodowe zajęcie. Zainteresował się polityką, postanowił, ze zostanie prezydentem Polski. Niestety nie udało mu się zebrać przepisowych sto tysięcy podpisów. Zajął się więc gotowaniem i chciał nawet napisać książkę kucharską, ale nie znalazł tyle ciekawych przepisów. Chciał już zdawać do Szkoły Teatralnej, ale bardzo grzecznie Pani w sekretariacie powiedziała mu, że jest w "nieświeżym wieku".
-Ja? Jak to w nieświeżym wieku?! Jestem jak najbardziej świeży! Skąd mogą to wiedzieć czy nie jestem urodzonym aktorem, jak nawet nie dali mi szans. A Konrada czy tam innego by od razu przyjęli! To tak już jest w naszym kraju wszystko po znajomości!
A co mu miała kobiecina biedna powiedzieć? Że za stary jest?!
Jak nie książka kucharska, to może ckliwe romansidło dla kobiet? Po przeczytaniu, rodzina uznała, że na komedię by się nadawało, jednak pech chciał, że żadne wydawnictwo nie chciało tego wydać.
-Ja zupełnie nie wiem, dlaczego każde wydawnictwo odrzuciło moją powieść?! Zupełnie się nie znają! Przecież to byłby bestseller!
Matka stara się go wspierać, nawet wyszukuje mu różne oferty, ale ojciec się jeszcze bardziej złości.
-Czyś ty zwariowała?! Czy ty sądzisz, że ja nie znam swojej godności? Mam smażyć kurczaki w McDonald, ja w moim wieku? Nie umniejszając nikomu tam pracującemu, ja z moim doświadczeniem nadaję się tylko i wyłącznie na stanowisko kierownicze.
W dniu 50-tki w "lekkim" stanie upojenia. Staruszek postanowił podsumować swoje życie. Doszedł do przykrego wniosku, że zupełnie do niczego w życiu nie doszedł. Że do niczego się nie nadaje, nie skończył żadnych studiów i nie pojechał w wymarzoną podróż. Po 100000 zapewnieniach, że jest zupełnie odwrotnie, że ma rodzinę, zonę, miłość, a na podróż jeszcze czas, oddał się czynnością pisarskim i przygnębiony katastrofą w Smoleńsku, napisał testament.
-A bo to wiadomo co człowieka w życiu spotka? Widzicie mięli tacy wszystko czego tylko chcieli i trach! Wszystko skończone. A potem kłopot z majątkiem. Ja chcę wszystko dokładnie spisać, żeby było jasne.
Ojciec chce "odbudować na nowo" Polskę i jak z prezydenturą kraju mu nie wyszło, chce startować (na razie!) do władz lokalnych. Także zachęcam, zachęcam. Ręczę za niego. Pomysłów mu nie brakuje!

Wczoraj słyszę przeraźliwe:
-Tato!!!!!! Tato!!!! On jest ogromny i przeraźliwy.... ogromny i... i przeraźliwy pająk w moim pokoju!- krzyczy Kacper.
Ojciec podniósł się szybko z fotela, chwycił gazetę i ruszył na pomoc by wybawić mojego młodszego brata. Kacper przerażony stał w rogu. Tato wbiegł do pokoju i już miał tego pająka... kiedy nagle wpadła matka.
-Czyś ty do reszty zdurniał?- zwróciła się jakże miło i uprzejmie moja rodzicielka do młodszej latorośli naszego rodu.- Wołasz ojca żeby zabił pająka? Ty chcesz żebyśmy musieli całą ścianę w lecie malowali?
Matka zabrała ostrożnie pająka i wypuściła przez okno. Ojciec zrezygnowany wrócił do pokoju i zrezygnowany osiadł na fotelu oddając się poprzedniej czynności, którą kocha nade wszystko, czyli oglądaniu telewizji.
I jak tu on ma się czuć dowartościowany i potrzebny?

7 komentarzy:

  1. Fajne, ale niespójność w czasie: jednego dnia zrobił aż tyle rzeczy? Turbodymomen nie jest aż tak dobry. ;D

    Damian.

    OdpowiedzUsuń
  2. a przepraszam gdzie wspomniałem, że to działo się jednego dnia?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze marzyło mi się, żeby ktoś powciskał do swojej twórczości dziwactwa mojej familii. Dziękuję za anegdotkę o pajączku ;*

    maniakalnaukontentowana

    OdpowiedzUsuń
  4. Wynika z kontekstu. Masz rację, że dosłownie tego nie przytoczyłeś. Dzień przed urodzinami zmienia się diametralnie Jego postawa życiowa i robi mnóstwo różnych, dziwnych rzeczy. A gdy dobija 50 lat pisze testament. Czyli ten okres jednego dnia jest Jego polem do popisu, gdy wykonuje milion rzeczy? Chyba dość dokładnie to nakreśliłem. Pewnie się mylę, ale tak to odebrałem. Nie obrażaj się proszę. :-)

    Damian.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie obrażam się absolutnie tylko źle to zrozumiałeś! Ja tylko wspominałem o tych urodzinach i testamencie, a te wszystkie rzeczy były robione w tzw. międzyczasie w tym całym tygodniu od kiedy jest bezrobotny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, drobne błędy w deklinacji można wybaczyć, ale "oddał się czynnością" to już przesada!
    Poza tym jestem rozczarowany, że nikt dziś nie złożył życzeń koledze Derkaczowi na jego blogu - ja mam swoje powody (;P), ale pozostali mogliby napisać parę miłych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń