Nie miałem okazji jeszcze podsumować rozpoczęcia roku.
Wysyp tandety przykusych, cekiniastych, czarnych sukienek i kiczu wszelkiego rodzaju szpilek 20, opasek, opaseczek, oczojebnych cieni do powiek i średnio gustownych kopertówek. Trzy bezsensownie wyjęte z życiorysu godziny, które można by streścić w sensownych 20 minutach. Płonne przemowy dyrekcji, nauczycieli i uczniów o tym jaki ten rok będzie wspaniały i owocny w nasze osiągnięcia szkolne i laureatów konkursów, a zarazem czeka nas wiele ciężkiej pracy. Kiedy wspaniałych słów nadszedł kres, nastąpiło podniosłe wprowadzenie przy dźwiękach trąbek i innych instrumentów dętych, tego ważnego atrybutu, bez którego nie obyła by się żadna uroczystość- sztandaru i odśpiewanie hymnu Polski. Ciekawe, że dzieci już w pierwszej klasie szkoły podstawowej znają hymn Najjaśniejszej i Nieustającej Rzeczypospolitej. No niestety od pierwszej klasy minęło trochę czasu, więc koledzy i koleżanki uczniowską zasadą Zakuć Zdać Zapomnieć, są zwolnieni z tego obowiązku. Swoją drogą zawsze mnie zastanawiało po co ten sztandar tak w zasadzie jest? Kolejny ozdobny kawał materiału żeby zająć miejsce w i tak już długim harmonogramie uroczystości... Następnie powitanie wszystkich, występy chóru, wierszyki (o zgrozo!), kwiaty laurki itp. I te prowadzone na rzeź, wie wiedzące co czynią w zupełności pierwszaki. Żebym rok temu wiedział co wiem teraz poważnie zastanowiłbym się nad wyborem podrzędnej szkółki z niewysokim poziomem i siedziałbym sobie tam spokojniutko i cichutko.
W naszym życiu pojawiła się nowa osoba. Kaja, dla przyjaciół Wolska. W tym roku przeniosła się do naszej klasy. Jej ojciec jest jednym z dyrektorów głównych Gampicku, sieci sklepów w całej Polsce z gazetami, książkami, kawiarniami. Jeździ po całym kraju i sprawdza zgodność z jakimiś standardami, kontroluje projekty budowlane, wysyła tzw. tajemniczy klientów do sprawdzenia efektywności itp. Istny misz masz. Matka oczywiście nie pracuje, lecz zajmuje się domem. Ja nie wiem co ona tam robi, bo sprzątaczka sprząta, kucharz gotuje, a jeszcze inne pani i na pewno pasjonująco brzmiącym zawodzie zajmuje się rachunkami, zakupami, dokumentami itp. Tak, ale ona bardzo zajmuje się domem... Jednym słowem Wolska sra pieniędzmi! Ubrania z Mediolanów, Paryżów, Londynów, Nowych Jorków i nie wiem jeszcze skąd. Dziewczyna o pięknych poglądach, że facet nie musi być mądry, inteligentny, lecz przystojny i modnie ubrany.
Nie jest jakąś pustą lalą z dobrego domu, bo inteligencją i dużą wiedzą nie grzeszy, ale zaradnie życiowa to ona w życiu nie jest!
-Już my ją nauczymy życia!- powiedziała Nowicka na powitanie i w tym właśnie momencie zacząłem martwić się o przyszłe losy koleżanki. Jak Nowicka się kimś zajmie to nie ma...
niedziela, 1 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz