wtorek, 12 października 2010

Tri-pri-dupo-moto-groto...

Kocham poniedziałki!
Zaczynamy w tym roku każdy piękny poniedziałek cudownym tworem pracy wielu lat ministerstw edukacji jakim jest chemia. Pani Karlicka jest jeszcze grubsza i jeszcze piękniejsza. Niekoniecznie mieści się już w swoje zasłoniaste kostiumy, które pamiętają chyba jeszcze czasy Napoleona. A zapomniałem wspomnieć jest jeszcze większą cholerą niż była.
Lekcję zaczęliśmy cudnym stwierdzeniem, dość ulubionym ostatnio: "Niech wam chemia lekką będzie!" i rozpoczął się monolog. No lekcją, a tym bardziej dialogiem nazwać tego nie można, bo żeby dialogować to trzeba wiedzieć o czym się chociaż co 1000 słowo mówi. Mówiliśmy o jakichś tam węglowodorów ich pochodnych itp. Klasa ożywiła się dopiero po jakichś 20 minutach kiedy padło słowo "alkohole". Ożywienie nie potrwało za długo, bo jak się okazało degustacji nie będzie. Karlicka po monologu zaczęła pisać jakieś skomplikowane, a do tego nikomu nie potrzebne konstrukcje. Kobieta była w swoim żywiole!
-Przepisaliście?
-Nie!- wybuchnęło.
-No to mażemy- odpowiedziała podniecona, jak po viagrze Karlicka z szyderczym uśmiechem.
Na tablicy tryliard kresek, milion chlorów, wodorów i innych z tablicy, no i tych węgli...
-A co ja rozwolnienie mam, że tyle tego węgla tam potrzeba?- zapytała bardzo błyskotliwie Nowicka. Karlicka na szczęście, na szczęście wszystkich nie usłyszała, bo w ferworze wykonywania, wyrównywania i zaznaczania wzorów cały świat jakby nie istniał. No i te tri-pri-dupo-moto-groto... Kto normalny potrafi to wszystko nazwać?! I nastąpił ten najgorszy moment na każdej lekcji. Powiedziała to swoje słynne:
-No to teraz na kogo wypadnie na tego bęc. A bęc na...- i zaczęła wykonywać na pewno jakieś bardzo skomplikowane dla przeciętnego ucznia obliczenia, aby wziąć kogoś do tablicy. Owca namachać się nie mogła, ręka to prawie jej z zawiasów wyskoczyła! I ku naszemu zbawieniu Karlicka przerwała długą ciszę:
-No proszę, niech pani pójdzie.- odparła zrezygnowana Karlicka, nie mogąc z premedytacją i przyjemnością nikomu wstawić szmaciczki.
Dalsza część lekcji była Owcy. Machała tam zadanka z równie wielką satysfakcją! Czasami zastanawiam się czy Owca nie jest córką Karlickiej!
Wybawił nas najpiękniejszy i najcudowniejszy przedmiot w szkole- dzwonek. Po takich lekcjach to zdecydwanie powinniśmy mieć co najmniej tydzień chorobowego!

2 komentarze:

  1. 47 years old VP Quality Control Jedidiah Gallo, hailing from Maple Ridge enjoys watching movies like Los Flamencos and hobby. Took a trip to Mana Pools National Park and drives a Ferrari 250 SWB California Spider. zawartosc

    OdpowiedzUsuń